projekty
info
bio
kontakt

Czarnobyl

Awaria Czarnobylskiej Elektrowni Jądrowej zyskała opinię jednej z największych katastrof XX wieku. 26 kwietnia 1986 o godzinie 01.23 potężna eksplozja wysadziła reaktor nr 4, powodując swobodne uwalnianie się radionuklidów do atmosfery przez 10 dni. W wyniku eksplozji życie straciło 31 osób, a ponad 300 tyś. ludzi zamieszkujących pobliskie rejony bezpowrotnie wysiedlono. Ok. 400 tyś. ratowników usuwających skutki eksplozji w latach 1986 - 1989 zostało narażonych na znacznie silniejsze promieniowanie niż wysiedlona ludność.  Awarii czarnobylskiej przypisuje się wzrost zachorowań na choroby nowotworowe (rak trzustki, białaczka), schorzeń genetycznych wśród narodzonych dzieci, a także nieoszacowaną liczbę zgonów w wyniku choroby popromiennej.
 
Powszechny strach przed skutkami promieniowania, dodatkowo podsycany przez kulturę masową w postaci filmów science fiction, gier video, czy komiksów na dobre zagościł w głowach europejczyków. Od tej pory niemal wszystkie anomalia mające miejsce w ZSRR zaczęto wiązać z niedawnym wybuchem reaktora. Podobnie jak skutki licznych eksperymentów zagrażających zdrowiu i życiu ludzi, np. użyźniania pól uprawnych nawozami o niedopuszczalnie zwiększonym poziomie azotanów. Tymczasem opublikowany w 2000 roku raport specjalny Komitetu Naukowego ONZ ds. Skutków Promieniowania Atomowego (UNSCEAR), ukazał Katastrofę Czarnobylską w zupełnie innym niż dotychczas świetle. Wynika z niego, że awaria reaktora atomowego nie była tragedią, wskutek której zginęły tysiące ludzi ani nie zostały ciężko skażone na setki lat ogromne połacie ziemi. Dawki promieniowania, na jakie byli narażeni mieszkańcy Rosji, Ukrainy i Białorusi, nie miały też prawie żadnego wpływu na ich zdrowie – współczynnik zachorowań na białaczkę oraz urodzeń z wadami genetycznymi nie zmienił się.
Dokument ten zwraca uwagę na wzrost chorób psychosomatycznych wynikłych ze strachu przed napromieniowaniem. Ponadto zarzuca rządom Ukrainy i Białorusi nieodpowiednie dysponowanie środkami przeznaczonymi na likwidację szkód spowodowanych przez awarię elektrowni. Raport UNSCEAR nie był pierwszym opracowaniem podważającym dotychczasowe poglądy na temat skutków wybuchu. Odbił się jednak większym echem niż inne dotychczasowe.
 
Do dziś, pomimo upływu 25 lat od wybuchu, historia Czarnobyla elektryzuje opinię publiczną. Wciąż wydaje się być nie do końca odgadniętą, budzi wiele kontrowersji, a przy tym stanowi tło konfliktu pomiędzy zwolennikami i przeciwnikami energii atomowej. Niestety, to wszystko pokazuje, że historia z 26 kwietnia 1986 roku to wciąż potężne narzędzie do manipulacji opinią publiczną.
 
 
Katastrofa w Czarnobylu to także smutny symbol wyścigu zbrojeniowego w czasie Zimnej Wojny. Reaktory RBMK (ros: reaktor kanałowy dużej mocy), bo o takim typie reaktora mowa, były unikalnym projektem do jednoczesnego wytwarzania energii elektrycznej i produkcji plutonu wykorzystywanego na cele militarne (pomimo deklarowanego cywilnego charakteru). Budowa elektrowni jądrowej w Czarnobylu była przede wszystkim demonstracją siły ówczesnego ZSRR. Towarzyszył temu ogromny pośpiech, skutkiem czego projekt obarczony był poważnymi uchybieniami technicznymi. A wszechobecna biurokracja, w połączeniu z błędem człowieka, dokończyła dzieło. W wyniku odgórnej decyzji, eksperyment awaryjnego odłączenia zasilania, zakończony eksplozją, prowadzony był przez niedoświadczoną ekipę pracowników elektrowni.
 
Szacuje się, że do pełnej wydajności elektrowni wystarczyłyby 3 reaktory. Reaktor nr 4 uległ zniszczeniu a piąty i szósty nigdy nie zostały ukończone.
 
 
 
Dzisiejszy Czarnobyl generuje olbrzymie zyski m.in. na szmuglu stali i drzewa. Być może to jest najważnieszy powód dla którego strefa jest wciąż zamknięta. Tereny wokół strefy zaludniają się - swoje domy mają tam Francuzi, Niemcy i bogaci Ukraińcy. Czarnobyl to także olbrzymia atrakcja turystyczna. Dość specyficzna i - póki co - dedykowana raczej wąskiej grupie zainteresowanych. Obawa przed ewentualnym napromieniowaniem, potęgowana mitami, jakimi obrosła katastrofa, wciąż odstrasza wielu potencjalnych turystów. Obserwując jednak wzrost liczby odwiedzających, można stwierdzić, iż raport opracowany przez specjalistów ONZ i inne, jemu podobne zyskują coraz liczniejszą rzeszę zwolenników. Czy zmieni to „Zonę” w coś w rodzaju ponurego Disneylandu?  Czy miejsce, które dla wielu jest symbolem cierpienia: śmierci ludzkich istnień (choroba popromienna, pylica przy budowie sarkofagu reaktora) i dramatu przymusowo przesiedlanych, stanie się placem zabaw i fascynacji miłośników gry Stalker, czy poszukiwaczy mocnych wrażeń? Następnych kilka lat z pewnością przyniesie odpowiedź.
 
 
 
 
 
 

copyright by Konrad Wesolowski © 2011, all rights reservedpowrót »